Koncert zostanie wyemitowany na kanale YouTube Filharmonii

Tomasz Szymuś – dyrygent
soliści: Katarzyna Łaska, Patrycja Gola, Jacek Kotlarski
Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej
Magdalena Miśka-Jackowska – prowadzenie koncertu

W programie muzyka z filmów o Jamesie Bondzie

Współorganizatorem koncertu jest Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych w Olsztynie

Filmy o Agencie 007 to prawdziwy fenomen kultury popularnej – od wielu dekad premiera każdego z nich budzi emocje i staje się wydarzeniem sezonu. Kolejni odtwórcy roli głównej często są potem kojarzeni wyłącznie z postacią Jamesa Bonda – jest to więc miecz obosieczny. Jednak nie byłoby „Bondów” bez jednego spajającego je elementu: jest nim muzyka, nie mniej kultowa niż same filmy. A może dużo bardziej?

Od czasu kiedy Shirley Bassey, walijska piosenkarka najbardziej kojarzona z piosenkami z serii filmów o Bondzie, wykonała utwór Goldfinger do filmu pod tym samym tytułem, minęło niemal 60 lat. Zmieniało się wszystko: mody uliczne, muzyczne, a Agent 007 pozostał w gruncie rzeczy taki sam, nawet jeśli miał różne twarze, a używane przez niego gadżety stawały się coraz nowocześniejsze. Ten sam pozostał również charakterystyczny instrumentalny temat Jamesa Bonda, skomponowany przez Normana Monty’ego, zaaranżowany przez Johna Barry’ego, autora muzyki do kilkunastu filmów o przygodach słynnego agenta. Za najlepszego Bonda w historii wielu widzów uważa zmarłego w tym roku Seana Connery’ego, jednak wybrać najlepszą piosenkę byłoby dużo trudniej. Istnieją różne rankingi, ale w nich, jak zawsze w odbiorze muzyki, pierwsze skrzypce grają osobisty gust i wspomnienia słuchającego.

Zacznijmy od końca – od najnowszych piosenek, które pojawią się w programie bondowskiego koncertu: Skyfall z 2012 w wykonaniu brytyjskiej wokalistki Adele, która odniosła oszałamiający sukces komercyjny, to jedna z dwóch piosenek z Bondów nagrodzonych Oscarem. Wyróżnienie zasłużone, gdyż Adele udało się świetnie nawiązać do nastroju piosenek z lat sześćdziesiątych – linia melodyczna utworu zawiera też słynny bondowski temat.

W pięknych latach dziewięćdziesiątych, kiedy serca widzów i widzek podbijał być może najprzystojniejszy z Bondów Pierce Brosnan, powstało wiele wspaniałych piosenek. Należy do nich wykonywana przez Sheryl Crow Tomorrow Never Dies z 1997 roku, jednak wielu odbiorców i krytyków jest zgodnych, że prawdziwą perłą tego filmu o Bondzie jest piosenka Surrender w wykonaniu k.d. lang, którą producenci nie wiedzieć czemu zdecydowali się umieścić na napisach końcowych. Potężny, pełen rozmachu głos kanadyjskiej wokalistki zdaniem wielu widzów znacznie bardziej pasuje do bondowskiego stylu. Dwa lata wcześniej jedną z najbardziej drapieżnych piosenek z Bonda zaśpiewała boska Tina Turner. Golden Eye to jeden z najbardziej rozpoznawalnych i zmysłowych bondowskich piosenek – w bardzo niepoprawnym politycznie (jak wszystkie czołówki Bonda) teledysku występują dzikie koty, dzikie kobiety oraz niemal sześćdziesięcioletnia Tina ze swoimi słynnymi nogami.

Zupełnie inny styl prezentuje romantyczna ballada For Your Eyes Only w wykonaniu szkockiej wokalistki Sheeny Easton – migotliwe, urocze brzmienia syntezatorów z wczesnych lat osiemdziesiątych budzą nostalgię. Z tej samej dekady pochodzi najdłuższa i według wielu odbiorców najlepsza z bondowskich piosenek: zaaranżowana z rozmachem Licence To Kill cesarzowej soulu Gladys Knight. W latach siedemdziesiątych, kiedy do głosu doszło tak wiele wspaniałych, śpiewających kobiet, autorek piosenek, które miały ukształtować kolejne pokolenie twórczyń, powstała jedna z najbardziej nie-bondowsko brzmiących piosenek: Nobody Does It Better z filmu Szpieg, który mnie kochał. Wykonała ją charyzmatyczna i bardzo nie pasująca do roli dziewczyny Bonda Carly Simon. Fortepianowe solo pojawia się na wstępie tej niezwykle udanej kompozycji. Wspomniana już Shirley Bassey oprócz Goldfingera zaśpiewała również dwie inne piosenki do Bondów: Diamonds Are Forever (1971) oraz Moonraker (1979). Ten ostatni utwór proponowano przedtem między innymi tak różnym artystom jak Kate Bush i Frank Sinatra. Szkoda, że nic z tych kolaboracji nie wyszło.

Takich historii „piosenek, których nigdy nie było” jest oczywiście w historii filmów o Bondzie znacznie więcej. Teraz pozostaje nam czekać na kolejny film i kolejną piosenkę, którą zaśpiewa być może ktoś jeszcze młodszy niż ostatnia wykonawczyni: urodzona w XXI wieku, a już niezwykle doceniona i utytułowana Billie Eilish.